Trzy świnki po francusku, czyli dlaczego warto zaczynać od znanej bajki

Les Trois Petits Cochons lecture facile – livre illustré en français

Pierwsza książka po francusku potrafi onieśmielić nawet dziecko, które z radością powtarza słówka, śpiewa piosenki i bez wahania odpowiada na proste pytania. Nagle przed nim leży cała opowieść. Są zdania, których jeszcze nie zna, francuska pisownia nie zawsze zgadza się z tym, co słyszy, a każda strona może wyglądać jak mały sprawdzian.

A przecież pierwsza lektura nie powinna być egzaminem. Powinna dawać dziecku przyjemne poczucie: „Rozumiem! Wiem, co się dzieje”. Dlatego na początek bardzo dobrze sprawdza się historia, którą dziecko już zna — choćby opowieść o Trzech Małych Świnkach.

Bajka, którą już znamy

Stare bajki mają szczególny dar podróżowania. Przechodzą z domu do domu, z książki do filmu, z jednego pokolenia do następnego. Potrafią też przekraczać granice języków. Bohater pozostaje znajomy, choć nagle mówi inaczej; wilk nadal dmucha na domek, ale robi to po francusku. Dziecko spotyka więc coś nowego i dobrze znanego jednocześnie.

To właśnie daje mu ważną przewagę. Jeśli zna Trzy Małe Świnki, wie, kim są bohaterowie. Spodziewa się budowania domków, pojawienia się wilka i kolejnych prób zdmuchnięcia ścian. Nie musi równocześnie poznawać nowej fabuły i nowego języka.

Znajomość historii działa jak mapa. Nawet jeśli na chwilę zgubimy pojedyncze słowo, wiemy, w jakiej części opowieści jesteśmy i dokąd ona prowadzi. Możemy się domyślać, sprawdzać przypuszczenia, wracać do tego, co już rozpoznaliśmy. Czytanie przestaje być rozszyfrowywaniem słownika słowo po słowie. Staje się szukaniem sensu.

Znajomi bohaterowie zaczynają mówić po francusku

Jest w tym coś naprawdę ciekawego: dziecko zna świnki, wilka, słomę, drewno i cegły, ale teraz te same postacie oraz przedmioty otrzymują francuskie nazwy. Nowy język nie pojawia się jako osobna lista słówek. Wchodzi do historii, która już ma swój rytm, napięcie i zakończenie.

Dzięki temu francuskie słowa mają od razu do czego się przyczepić. Nie wiszą w powietrzu. Dom jest tym domem, który świnka właśnie buduje. Wilk jest tym wilkiem, którego nadejścia się spodziewamy. Powtarzające się wydarzenia pozwalają przewidywać nie tylko fabułę, lecz także język.

W pierwszej samodzielnej lekturze sukces nie musi oznaczać zrozumienia stu procent tekstu. Sukcesem jest chwila, w której dziecko rozpoznaje sytuację, łączy zdanie z ilustracją i chce przewrócić stronę. Znana fabuła zmniejsza napięcie, bo część pracy została już wykonana wcześniej. Czytelnik nie porusza się po zupełnie obcym terenie — jest w nim mniej niepewności, a więcej odwagi.

Ilustracja, kontekst i słowniczek

W książce dla początkującego czytelnika ilustracja nie powinna być jedynie ozdobą. Obraz podpowiada, kto mówi, co się wydarzyło i jakie emocje towarzyszą bohaterom. Czasem wystarczy spojrzeć na minę wilka albo na rozsypującą się słomę, aby zrozumieć zdanie bez tłumaczenia każdego wyrazu.

Dziecko odkrywa wtedy, że rozumienie powstaje z wielu drobnych wskazówek: obrazu, sytuacji, znajomego słowa, gestu, powtórzenia. Nie warto zabierać mu tej małej przyjemności, tłumacząc zawczasu wszystko. Domyślenie się znaczenia bywa jednym z najprzyjemniejszych momentów spotkania z obcym językiem.

Nieznane słowo nie zawsze zatrzymuje opowieść. Niekiedy można je pokazać, odnaleźć na ilustracji albo zrozumieć dopiero kilka zdań później. Jeśli bez niego sens sceny pozostaje jasny, można spokojnie czytać dalej.

Oczywiście czasem chcemy coś sprawdzić. Wtedy pomocny jest francusko-polski słowniczek, ale dobrze, gdy pełni rolę poręczy: jest pod ręką, nie prowadzi jednak całej lektury. Najważniejsza pozostaje historia, a nie poprawne przełożenie każdego zdania.

Czytać razem, ale nie zamieniać bajki w przesłuchanie

Pierwsze spotkanie z książką może być krótkie i zwyczajne. Można najpierw obejrzeć okładkę, przypomnieć sobie bohaterów, przeczytać jedną czy dwie strony i zatrzymać się tam, gdzie dziecko nadal jest ciekawe dalszego ciągu. Nie trzeba przygotowywać zestawu ćwiczeń ani sprawdzać po każdym akapicie, ile słów zostało zapamiętanych.

Zamiast pytać bez końca: „Co to znaczy?”, ciekawiej jest rozmawiać o samej opowieści: „Który domek buduje ta świnka?”, „Czy wilkowi się uda?”, „Co wydarzy się za chwilę?”. Odpowiedzi mogą paść po polsku, po francusku albo w obu językach. Język pozostaje wtedy narzędziem do przeżywania historii, a nie celem przesłuchania.

Można też wrócić do ulubionego zdania, przeczytać je wspólnie albo powiedzieć głosem świnki czy wilka. Taka powtórka nie przypomina ćwiczenia. Jest po prostu dalszym ciągiem zabawy z bohaterami.

Dlaczego właśnie Trzy Małe Świnki?

Ta bajka ma prostą, wyrazistą konstrukcję. Bohaterowie są łatwi do rozpoznania, kolejne wydarzenia następują w czytelnym porządku, a powtórzenia budują oczekiwanie. Dom ze słomy, dom z drewna, dom z cegieł oraz wilk próbujący je zdmuchnąć tworzą sceny, które można zrozumieć dzięki obrazowi, gestowi i głosowi.

Trzy Małe Świnki dobrze pokazują też, że znana historia nie staje się nudna tylko dlatego, że znamy jej zakończenie. Przeciwnie — właśnie znajomość kolejnych wydarzeń pozwala zauważyć nowe słowa, brzmienie zdań i zabawne powtórzenia. Dziecko nie musi pytać przede wszystkim: „Co się stanie?”. Może zacząć słuchać, jak ta sama historia brzmi po francusku.

Właśnie z tej myśli wyrosła moja wersja Les Trois Petits Cochons – Lecture facile. Chciałam, żeby znajoma historia pozwalała dziecku wejść w prosty francuski bez poczucia, że za chwilę ktoś je odpyta. Towarzyszą jej ilustracje i słownictwo francusko-polskie, a całość można czytać wspólnie na ekranie albo wydrukować.

Najważniejsze nie jest jednak to, by dziecko od razu przeczytało całość bez pomocy. Pierwsza książka powinna pozostawić po sobie myśl: „Francuska opowieść jest także dla mnie”. Znana bajka potrafi otworzyć te drzwi bardzo łagodnie.

En savoir plus sur La Feuille Atelier

Abonnez-vous pour poursuivre la lecture et avoir accès à l’ensemble des archives.

Poursuivre la lecture